Akademia PIM · Odcinek 1
Co to jest PIM? System zarządzania danymi produktowymi
O czym jest ten odcinek
Pierwszy odcinek Akademii PIM odpowiada na pytanie, które w rozmowach o cyfryzacji sprzedaży pada najczęściej: co to właściwie jest PIM. Karolina z zespołu Macopedii wyjaśnia, skąd bierze się potrzeba takiego systemu, jakie dane w nim trzymamy i gdzie te dane trafiają.
Kluczowe punkty odcinka
- PIM, czyli Product Information Management, ma trzy zadania: przechowywać dane o produktach, zarządzać nimi i dostarczać je do kanałów sprzedaży.
- Cena, nazwa i opis dawno przestały wystarczać. Kupujący oczekuje specyfikacji, po której da się filtrować i porównywać, żeby podjąć decyzję.
- Dane produktowe zwykle leżą na dyskach współdzielonych, w mailach, w bazie sklepu i na pulpitach, a czasem tylko w głowach pracowników.
- Dwa różne pliki jako źródło dla sklepu i dla Allegro dają dwie różne prawdy o produkcie, a w konsekwencji zwroty i reklamacje.
- Największą korzyścią jest centralizacja: jedno źródło prawdy, standard specyfikacji, mierzalna kompletność danych i krótszy time to market.
Od czego wychodzimy
Każdy sklep, B2C i B2B, potrzebuje o produkcie co najmniej ceny, nazwy i opisu. Tylko że czasy, w których to wystarczało, minęły. Dziś kupujący oczekuje rzetelnej specyfikacji, bo na jej podstawie korzysta z filtrów i porównywarek, i dopiero wtedy podejmuje decyzję.
Wokół jednego produktu krąży więc znacznie więcej: specyfikacja produktowa i techniczna, dane logistyczne, zdjęcia, instrukcje obsługi, pliki PDF, ikony, opisy marketingowe i tłumaczenia. Sklep w wersji polskiej i angielskiej to minimum, a przy sprzedaży na kilku rynkach dochodzą kolejne języki.
Gdzie te dane leżą dzisiaj
Odpowiedzi z ankiet są zawsze podobne: na dyskach współdzielonych, w folderach, na Teamsach, w mailach, w bazie sklepu internetowego, na pulpitach pracowników. A w najgorszym wariancie tylko w ich głowach.
Konsekwencja jest przewidywalna. Publikacja, aktualizacja i każda poprawka danych wymaga zaangażowania wielu osób i jest skomplikowana. Zdarza się, że dane w oficjalnym sklepie różnią się od tych na Allegro, bo źródłem są dwa różne pliki, którymi opiekują się dwie różne osoby. Efektem są zwroty, reklamacje i spadek zaufania do marki, czyli dokładnie to, czego chcemy uniknąć.
Co robi PIM
PIM eliminuje tę masę źródeł i tworzy jedną centralną bazę wiedzy o produktach. W nim dane są przechowywane, uzupełniane i przekształcane, a potem rozsyłane do kanałów, które ich oczekują: sklepu internetowego, marketplace’ów w rodzaju Allegro czy Amazona, strony prezentującej pełne portfolio, a także materiałów drukowanych, katalogów i plików przekazywanych dystrybutorom.
Dane pobiera się automatycznie przez integracje oparte na API albo w formie feedu produktowego, czyli katalogu plików o ustalonej strukturze, który zasila inne systemy.
Co z tego wychodzi
Na pierwszym miejscu centralizacja, bo to ona zmienia sposób pracy. Product managerowie, marketing i sprzedaż zyskują jedno źródło prawdy, standard specyfikacji, możliwość śledzenia kompletności danych i koniec szukania plików.
Dalej idą efekty operacyjne: szybsze dodanie nowego produktu do portfolio i krótszy time to market, sprawniejsze zarządzanie wieloma kanałami, tłumaczeniami i różnicowaniem opisów pod kanał. Klient dostaje dokładne informacje, więc rośnie jego zaufanie i jakość doświadczenia zakupowego.
Ostatnia korzyść jest najbardziej strategiczna: skalowalność. Z systemem PIM wejście na nowy rynek albo na nową platformę sprzedażową przestaje być dużym przedsięwzięciem, bo dane są gotowe do wysłania w nowe miejsce.
Kolejne odcinki wchodzą w konkrety: jakich danych nie trzymać w PIM, ile trwa i ile kosztuje wdrożenie, oraz jak wybrać system. Jeśli stoicie przed tym wyborem, napiszcie do nas albo zajrzyjcie na stronę wdrożeń PIM.
Powiązane odcinki

Po co sklepowi PIM? Historia wdrożenia od środka
Jak rozpoznać, że firma potrzebuje systemu PIM. Historia Mariusza, który miał uruchomić sklep i odkrył, że dane produktowe są wszędzie i nigdzie.
