Nowy odcinekDlaczego klienci nie zamawiają przez platformę B2B: 8 powodów i jak to naprawić

Akademia PIM · Odcinek 2

Wiedza o systemach PIM5 min

Po co sklepowi PIM? Historia wdrożenia od środka

Po co sklepowi PIM? Historia wdrożenia od środka

O czym jest ten odcinek

Drugi odcinek Akademii PIM opowiada tę samą rzecz co pierwszy, ale od strony człowieka, który się z nią zderza. Bohaterem jest Mariusz, doświadczony pracownik firmy produkcyjnej, który zostaje product ownerem wdrożenia sklepu internetowego. Historia jest inspirowana realnymi projektami i służy jednemu: pomaga rozpoznać, że problem, który macie, nazywa się dane produktowe.

Kluczowe punkty odcinka

  • Pierwszym krokiem do sklepu internetowego nie jest wybór platformy, a ustalenie, gdzie leżą dane produktowe i kto się nimi opiekuje.
  • Objaw, po którym poznaje się problem: nikt nie umie odpowiedzieć, ilu zdjęć brakuje i jaki procent opisów jest gotowy.
  • Rozproszone dane oznaczają brak skali problemu, a bez skali nie da się ani zaplanować pracy, ani przekonać zarządu.
  • Analiza przedwdrożeniowa odpowiada na trzy pytania: jaki system, jak ułożyć w nim dane i ile to będzie kosztować.
  • Efektem nie jest tylko sklep na czas. PIM porządkuje pracę wielu osób i kończy z ręcznym wklejaniem danych do Excela.

Dzień pierwszy

Mariusz zaczyna od rzeczy, która wydaje się najprostsza: chce sprawdzić, gdzie są dane produktowe i kto się nimi zajmuje. Pomyślał, że to nie może być trudne.

Pierwszego dnia okazuje się, że każdy pracownik ma własny sposób organizacji. Dotychczas to działało, bo nikt nie potrzebował wszystkiego w jednym miejscu. Teraz potrzebuje, bo te dane mają zasilić sklep. Mariusz gubi się w plikach i dokumentach, traci czas na szukanie i dostaje sprzeczne informacje od różnych osób. Pytanie „gdzie jest ten plik z opisami i funkcjami produktów” nie ma jednej odpowiedzi.

Dalej idą niespodzianki, które zna każdy, kto to przechodził. Zdjęcia zrobione tylko części produktów. Dokumentacja wymagająca aktualizacji. Niespójne dane w różnych dokumentach. Brak tłumaczeń opisów marketingowych na angielski.

Pytanie, na które nie ma odpowiedzi

Najciekawszy moment odcinka to rozmowa z przełożonymi. Mariusz chce zgłosić problem, a słyszy pytania: ile zdjęć brakuje, jaki jest procent brakujących opisów, jaka jest skala.

I tu jest sedno. Mariusz nie potrafi odpowiedzieć, bo przy danych rozproszonych po dyskach, mailach i pulpitach nie ma czego zliczyć. Nie chodzi o to, że nie wie, że jest źle. Chodzi o to, że nie ma sposobu zmierzyć, jak źle, a bez tej liczby nie da się ani zaplanować pracy, ani obronić budżetu.

Ryzyko jest przy tym konkretne: albo premiera sklepu przesunie się w czasie, albo sklep wystartuje z połową danych produktowych.

Jak to się kończy

Mariusz trafia na właściwy trop: dane produktowe i ich ułożenie to pierwszy krok do wdrożenia sklepu, a najlepszym miejscem na te dane jest dedykowany system PIM, z którego integracja zasila sklep.

Drugą częścią wniosku jest to, że nie robi tego sam. Przekonuje prezesa do analizy przedwdrożeniowej z partnerem wdrożeniowym, a analiza odpowiada na trzy pytania: jakiego systemu potrzebuje firma, jak ułożyć w nim dane i ile wdrożenie będzie kosztować.

Po wdrożeniu Mariusz w końcu widzi liczby: ile danych brakuje, co jest priorytetem, kiedy zaplanować sesje zdjęciowe i przygotowanie dokumentacji. Pracownicy przestają wklejać dane do Excela, którego każda aktualizacja rodziła problemy. Termin uruchomienia sklepu przestaje być zagrożony.

Kiedy warto się rozpoznać w tej historii

Jeśli szykujecie sklep internetowy, jeśli macie go już i chcecie rozwijać, albo jeśli ruszacie ze sprzedażą na rynkach zagranicznych i skala danych rośnie szybciej, niż nadążacie, to jest ten moment. Napiszcie do nas, przejrzymy Waszą sytuację. O samych wdrożeniach piszemy na stronie systemów PIM.

Powiązane odcinki