Akademia Odoo · Odcinek 1
Odoo a Comarch, SAP i Enova: czym różni się open source ERP
O czym jest ten odcinek
Pierwszy odcinek Akademii Odoo odpowiada na pytanie, od którego zaczyna każda firma rozważająca zmianę systemu: czym Odoo różni się od tego, co w Polsce jest standardem. Tomasz Grzemski, CEO Macopedii, zestawia je z Comarchem, SAP, Enovą i Dynamics, pokazuje model licencyjny i architekturę, a na koniec mówi wprost, dla kogo Odoo nie jest dobrym wyborem.
Kluczowe punkty odcinka
- Odoo jest open source, więc firma wdrożeniowa ma dostęp do kodu źródłowego i dopasowuje system do procesów, a nie procesy do systemu.
- Działa w przeglądarce, bez licencji Windows i bez pulpitu zdalnego: ta sama instancja na komputerze, tablecie i na ekranie na hali.
- Dwie wersje: bezpłatna Community i Enterprise licencjonowana per aktywny użytkownik, kilkanaście euro miesięcznie, a nie za moduły.
- Baza danych nie wymaga licencji, więc znika koszt, który przy systemach na Microsoft SQL Server bywa znaczący.
- Odoo nie jest dla firm liczących, że kupią pudełko. Bez wdrożenia nie zadziała, a przy tysiącach użytkowników i ogromnych wolumenach SAP jest zoptymalizowany lepiej.
Trzecia rewolucja ERP
Systemy ERP w Polsce przeszły dotąd dwie zmiany generacyjne: w latach 90. pracowaliśmy w systemach DOS-owych, po 2000 roku firmy przeszły na aplikacje okienkowe. Trzecia zmiana trwa teraz i nie jest zmianą interfejsu, a zmianą oczekiwań. Firmy patrzą na swój ERP i pytają, czy da się w nim cokolwiek zautomatyzować, czy da się z niego wyciągnąć dane i czy da się do niego podłączyć sztuczną inteligencję. Wiele odpowiedzi jest przecząca, i to jest moment, w którym Odoo wraca do rozmowy.
Odoo powstało w Belgii i miało kiedyś nazwę OpenERP. Ma około 20 lat i ponad 12 milionów użytkowników na świecie, więc nie jest to eksperyment, tylko dojrzały produkt z inną historią architektoniczną niż polskie systemy, które znacie.
Open source, czyli co konkretnie
Odoo jest jednym z niewielu systemów ERP dostępnych w modelu open source. W praktyce oznacza to jedno: firma, która wdraża, ma dostęp do kodu źródłowego. Konsekwencje są trzy.
Pierwsza jest oczywista: system da się zmienić. Jeśli Wasz proces sprzedaży, magazynowania czy produkcji wygląda inaczej niż w podręczniku, to Odoo można dopasować, a nie kombinować, jak wpisać rzeczywistość w gotowe pola.
Druga jest nowsza. Otwarty kod czyta się narzędziami AI dużo skuteczniej niż zamknięty, więc testowanie, konfigurowanie i dokumentowanie zmian idzie szybciej. W naszych wdrożeniach dokumentacja powstaje na bieżąco, razem z wprowadzaną zmianą, a nie w osobnym etapie, na który zwykle nie ma już czasu.
Trzecia dotyczy ryzyka. Zmiany w Odoo realizuje się albo w Odoo Studio z przeglądarki, albo w czytelnym kodzie. To nie są procedury SQL, w których większość klasycznych systemów ERP trzyma swoją logikę. Gdy zmieniacie partnera wdrożeniowego, nowy zespół jest w stanie przeczytać, co zrobił poprzedni.
Koszty, których nie widać w cenniku
Odoo działa domyślnie na bazie danych, która nie wymaga licencji. To pozycja, której nie ma w porównaniach funkcji, a przy systemach opartych na Microsoft SQL Server potrafi być poważnym składnikiem rachunku, razem z kosztem infrastruktury pod nią.
Licencjonowanie też jest inne. W wersji Enterprise płacicie za aktywnego użytkownika, kilkanaście euro miesięcznie, a nie za każdy dołączony moduł. Wersja Community jest bezpłatna i ma ograniczone możliwości, ale jest realną bazą do budowy systemu. Do tego jest wariant w pełni SaaS na odoo.com, gdzie instancją zarządza Odoo, i wariant na własnej infrastrukturze, gdzie zarządzacie nią sami.
Jeden system albo jeden moduł
Odoo jest wielomodułowe: CRM, sprzedaż, faktury, zakupy, magazyn, a dalej moduły wyspecjalizowane, w tym produkcja, planowanie produkcji, flota i serwis. Do tego duży marketplace rozszerzeń, co w świecie ERP jest rzadkością, a w świecie e-commerce standardem, który znacie z Magento czy PrestaShop.
To daje dwie drogi wejścia. Możecie wziąć Odoo wąsko, na przykład tylko jako CRM, i wtedy wielkość firmy nie ma znaczenia. Albo wziąć je jako pełny system do obsługi całej firmy, i wtedy sensowny przedział to zwykle od kilkunastu do kilkuset osób.
Osobno warto wspomnieć o wielokanałowości. Klasyczne systemy ERP są przyzwyczajone do jednej ścieżki: zamówienie, faktura, zamknięcie sprzedaży. Firmy, także w B2B, sprzedają dziś przez marketplace’y, własny i cudzy e-commerce, dropshipping i platformy pośredniczące. Odoo radzi sobie z wieloma źródłami zamówień lepiej niż większość systemów w swojej klasie, o czym więcej w kolejnych odcinkach Akademii Odoo.
Dla kogo Odoo nie jest dobrym wyborem
To pytanie pojawia się w odcinku celowo. Odoo nie jest dla firmy, która chce kupić pudełko i uznać temat za zamknięty. Funkcje ze standardu pokrywają podstawy, ale wartość pojawia się przy dopasowaniu do procesów, a to znaczy: trzeba zaplanować i opłacić wdrożenie, nawet jeśli licencja kosztuje kilkanaście euro albo nic.
Odoo nie jest też odpowiedzią na każdą skalę. Przy kilku tysiącach użytkowników i naprawdę dużych wolumenach danych rozwiązania w rodzaju SAP są w standardzie zoptymalizowane pod takie obciążenie mocniej, a Odoo wymagałoby sporo pracy optymalizacyjnej.
Zostaje pytanie o polskie realia, bo bez niego rozmowa o ERP w Polsce nie ma sensu. KSeF, JPK i księgowość wymagają dostosowania i to robią partnerzy wdrożeniowi. Macopedia ma Odoo przygotowane pod integrację z KSeF i pod plik kontrolny JPK, oraz pierwsze doświadczenia z prowadzeniem księgowości w tym systemie.
Jeśli chcecie zobaczyć te elementy na własnych procesach, a nie na demo, napiszcie do nas. Całość oferty wokół systemu opisaliśmy na stronie wdrożeń Odoo.
Powiązane odcinki

Lejek sprzedażowy w Odoo: od sygnału do zamówienia
Demo modułu CRM w Odoo: sygnał sprzedażowy, szansa, oferta elektroniczna i zamówienie sprzedaży. Plus powody porażki, które da się później policzyć.
